Czemu tak trudno wybrać software house i kiedy 50 to więcej niż 100?

zapytanie ofertowe

Gdy rozpoczynałem pracę w sprzedaży dedykowanego oprogramowania, intrygowały mnie nieprawdopodobne rozpiętości wycen pomiędzy różnymi wykonawcami. Idealnie widoczne było to w przetargach publicznych i po dziś dzień z niejakim rozrzewnieniem wspominam ten, w którym najniższa oferta opiewała na wartość 36 tysięcy złotych netto, a najwyższa opiewała na prawie półtorej miliona – i to w tej samej walucie! 🙂

 

Jak to właściwie jest możliwe?

Odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta. O ile w rzeczach namacalnych mamy niejaką praktykę w określaniu co jest jakością, o tyle przy tworzeniu zapytania do wykonawcy oprogramowania, jest to dość trudne. Opisy i briefy w większości przypadków ograniczają się do opisu funkcjonalności, często bardzo ogólnego, niektóre dodają makiety, projekty graficzne. Ale jakże rzadko spotykane są takie, w których np. zamawiający definiuje wymagania jakościowe procesu tworzenia oprogramowania (np. code-review, dokumentacja, testy automatyczne itp.). Skupiając się na tym jak oprogramowania ma działać (oczywiście bezbłędnie) i wyglądać, zapominamy pomyśleć o tym jak ma być tworzone. A to ten parametr będzie decydował o niezawodności i możliwościach, a także kosztach rozwoju.

 

Pułapki oczywistości.

Tworząc opis oczekiwanej aplikacji często zakładamy, że każdy doskonale rozumie wszystkie uwarunkowania, w których sami funkcjonujemy na co dzień. Zapominamy o wyjaśnieniu np. słownictwa branżowego. Stosujemy sformułowania ogólne np. „prosty” CMS – i tu stawiam pytanie – prosty we wdrożeniu czy w obsłudze? Czy „obsługa faktur” oznacza wszystkie przypadki wystawiania, flow i monitorowania czy po prostu ewidencja wartości? Takich pułapek jest wiele, im większą zostawimy przestrzeń do interpretacji, tym większa rozbieżność będzie pomiędzy tym jak oczekiwane funkcje rozumiemy my, a jak oferent. Dopiero po wdrożeniu naszego wymarzonego rozwiązania za 50 tys. zł okazuje się, że jego rozwój w perspektywie najbliższego roku, oznacza koszt usunięcia dotychczasowych błędów przekraczający ofertę innego wykonawcy pozornie, w pierwszym odruchu nieatrakcyjnej cenowo – bo była określona na 100 tys..

 

Czy można pomóc?

Opracowaliśmy pewien dokument i postanowiliśmy się nim podzielić. Jest to wzór briefu na dedykowane oprogramowanie, pomagający lepiej tworzyć zapytania dla wykonawców. Opieramy go na wielu latach doświadczeń w zbieraniu wymagań klientów. Mamy nadzieję, że wpłynie to poprawnie na konkurencję na rynku i jakość tworzonych rozwiązań. Oczywiście wiemy, ze nie zastąpi on szczegółowej analizy przedwdrożeniowej, którą zawsze warto wykonać. Ale z pewnością w łatwiejszy sposób pozwoli osobom skupionym na parametrach biznesowych a nie technicznych, na przedstawienie swoich oczekiwań i uzyskanie bardziej wiążących odpowiedzi. Dajcie znać czy się sprawdza.

Możecie go pobrać tu

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn